19 stycznia 2011

Proza trzecia o poranku w środku nocy

Proza pisana nocą, proza pisana księżycem, proza pisana... nvm.
"...to nie bakadenci, tylko faceci w czerni!" aha, czyli dzwoni telefon. Kto? Ten i ten, ta i ta, ci i ci. Więc wyciszam, myśląc: nie dzwoń, przecież i tak nie odbiorę. Nie dzwoń, bo jest mi przykro, że i tak nie odbiorę. Nie dzwoń, bo mam chęć odebrać żeby powiedzieć, żebyś nie dzwonił/a, bo i tak nie odbiorę.
Niechcący zrobiłam się dostępna na gadu, cholera. Wiadomość od tego i tego, tej i tej, tych i tych. Nie mija sekunda i znowu niewidoczny, znowu udaję, że mnie nie ma, wiadomość idzie do archiwum bez otrzymanej odpowiedzi.
Znowu ktoś pisze do mnie na facebooku? Przecież ja chcę tylko pograć w CityVille. No daj spokój, przecież i tak nie odpiszę.
Mamo, dlaczego mnie budzisz? Przecież i tak nie zrobię obiadu. Mamo, nie krzycz, nie chcę zrobić obiadu. Nie dzwoń, przecież nie odbiorę. Mamo, nie chcę muffinki, przecież i tak jej nie zjem. Kot, nie miaucz, przecież i tak nie posprzątam ci kuwety, nie mam siły wstać z łóżka.
Praca? Jaka praca? Przecież i tak do niej nie pójdę. Przecież nie mogę. Przecież, przecież ja chcę tylko spać, po co mnie budzisz do pracy, do jakiej znowu pracy? Jaki obiad, jacy bakadenci, jaka wiadomość? Jaka, kukurwa, kuweta?
Cześć, jestem Jamajka i stałam się no-liferem.
Cześć, Jamajka! Jesteśmy z tobą.
Przecież ja nie jestem no-lifem. Przecież ja mam życie. Przecież moje życie tkwi w tym małym, jamajskim, tak silnie gorejącym sercu, które nie chce wyjść z łóżka. Które nie chce dworu. Ani bilarda. Ani kręgli. Ani pracy. Ani szkoły. Ani niczego. To małe, jamajskie, tak silnie gorejące serce chce prowadzić swoje życie. A to życie jest w środeczku i nosi imię, które jest znane. I to imię obejmuje to życie, bo ono jest to życie a życie jest tym imieniem, bądź w tym imieniu.
A więc po co dzwonisz? Przecież widzisz, że próbuję żyć?
Jaki obiad? Dlaczego przerywasz mi w życiu?
Jaka, kukurwa, kuweta? Kotek, kochanie, nasikaj mi na łóżku, ale nie przeszkadzaj mi w życiu!

Wiecie, bo to nie jest tak, że ja przestałam funkcjonować. To naprawdę nie tak. A jak? A tak, że wszystko, czego chcę mam bez tego odebrania telefonu, bez tej odpowiedzi na wiadomość, bez tego wyjścia z domu, bez tej kuwety i obiadu. To wszystko tkwi w tym łóżku i telefonie. Wszystko co mam jest w tym sercu i imieniu, w tym ciągłym pisaniu i uśmiechaniu się do ekranu. To wszystko czego chcę.
Ty jesteś moim życiem.
I cieszę się z każdej sekundy tego życia bo jest o wiele piękniejsze, niż życie polegające na wychodzeniu na imprezy, upijaniu się, fałszywym śmianiu z kumplami, nietrafianiem w bilę tylko gdzieś ponad nią, za wysoko, za nisko, nie. Ja mam swój mały świat, który kocham.

To sprawia, że Jamajka jest szczęśliwa.
To tygryski na jamajce lubią najbardziej.
I Jamajka błogo się uśmiecha, kiedy dzwoni, kiedy bakadenci nie faceci w czerni, kiedy wiadomość, to wszystko od tego imienia z serca. Jeśli tak - to odbiorę, przeczytam, odpiszę, zrobię to z sercem bijącym szybciej i cieplej. To rozbudowuje życie. Jedno imię na wyświetlaczu i wszystkim innym to jest to. Czasami lubi też jak wiadomość jest od takiego chłopca w dredach i jego brata, bo wie, ze trzeba im pomóc, chociaż to częściej oni pomagają, ale nie o to chodzi.
To Imię, to Imię.

Proza Imienna, prawdziwa Proza Życia.